
"Herbert" – Spotkanie z poetą. Cisza cmentarza, echo słów.
Patrzę na to zdjęcie i czuję zadumę. Ja, stojący przed nagrobkiem Zbigniewa Herberta. To nie jest zwykły widok, to spotkanie z poetą, z człowiekiem, który zostawił po sobie ślad w polskiej kulturze.
Ja, stojący przed nagrobkiem, jestem jak pielgrzym, który odwiedza miejsce pamięci. To nie jest pozowanie, to autentyczne uchwycenie chwili, w której czuję się połączony z twórczością Herberta, z jego myślami, z jego słowami.
To zdjęcie to nie jest idealna fotografia, to surowa, autentyczna chwila z mojego życia. Nie ma tu miejsca na filtry, na upiększanie rzeczywistości. Jestem ja, w naturalnym otoczeniu, w miejscu, które jest symbolem pamięci o poecie.
Fotografia jest prosta, ale mocna. Kompozycja, światło, kolory – wszystko jest na swoim miejscu. Ale to nie technika sprawia, że to zdjęcie jest tak intrygujące. To emocje, które z niego emanują, to uczucie szacunku i zadumy, które czuję w tamtym momencie.
"Herbert" to nie jest zdjęcie, które ma szokować. To zdjęcie, które ma budzić emocje, które ma przypominać, że w życiu jest miejsce na poezję i pamięć.
To zdjęcie to nie jest tylko obrazek, to mój manifest. Manifest przeciwko zapomnieniu, przeciwko obojętności, przeciwko zagubieniu. To zdjęcie, które krzyczy: "Pamiętajmy o poetach, którzy kształtują naszą kulturę!".
Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmieci
