Do B.
Mój świat już idzie spać
Skąd nagle zjawiasz się
Jak piorun jak znak?
Skąd się tu wziąłeś taki nietutejszy?
Pachnący dymem niewolniku pustkowia
Wśród kolumn modrzewi
Kołyszesz się w hamaku marzenia
Alchemiku rozkoszy chwili
Która trwa wiecznie
Jak absynt uderza do głowy
Szał spełnianych pragnień
Co pomyślisz, tym jesteś
Białą lilią przez ocean
Posłaniem z trawy
Nocą pod gwiazdami
Niecodzienny towarzyszu podróży
W płomieniu z ogniska
W odbiciu deszczowej kropli
Poeto hedonizmu
Ciągle uczę się Twojego zapału
