barnibrodaty

 

Opóźniony seans

 

Opóźniony seans

Na tym zdjęciu widać ciszę.

Siedzę w fotelu hotelowym. Takim hotelowym, że nie ma recepcji, śniadanie trzeba sobie złapać, a liczba gwiazdek zdecydowanie przekracza możliwości systemów rezerwacyjnych. 🌌

W fotelu też słychać ciszę.

Tylko że świat wcale nie jest taki, jak przedstawiają go nasze zmysły. W rzeczywistości ryczy. Napierdala szumem informacji, których nawet nie potrafimy odebrać. Falami, częstotliwościami, światłem, którego nie widzimy. Wszystko dzieje się naraz, a my wycinamy z tego maleńki kawałek i z właściwą człowiekowi bezczelnością nazywamy go rzeczywistością.

Trochę jak otaczające mnie komary. 🦟
Nie są w stanie zachwycić się muzyką, której właśnie słucham. Dla nich jej po prostu nie ma. Co oczywiście nie przeszkadza jej grać.

👉 Wskazuję na projektor.

W tym kinie obraz nie jest wyświetlany wyłącznie z lampy. Czasem wystarcza światło odbite.

Księżyc przecież nie świeci. Jest refleksem.

A jeśli masz refleks — nadążasz. 😏

Co wcale nie oznacza, że oglądasz teraźniejszość. W tym kinie wszyscy mamy opóźnienie. Patrząc w niebo odbieramy przeszłość i nikt nie jest dość szybki, żeby być z tym seansem naprawdę na bieżąco.

Po drugiej stronie kadru ciągnie się za to olbrzymia blizna.

Milky Way. 🌌

Świetlista smuga rozcięta na czarnej powłoce nieba. Wyobrażam sobie, że podobnie może postrzegać rzeczywistość poczwarka przed kolejną wylinką. Coś tam jest. Coś majaczy po drugiej stronie. Tylko jeszcze cholera nie wiadomo co — ani czym trzeba się stać, żeby móc to zobaczyć.

Ten film jest dość statyczny. 🎥

A jednak osobliwie niemonotonny.

Trochę jak Matrix. Im dłużej patrzysz, tym więcej zaczynasz dostrzegać. Potem jeszcze więcej. I jeszcze trochę.

Aż w pewnym momencie dociera do ciebie, że używanie oka do tego doświadczenia jest zwyczajnie mało wydajne.

Bo największa część widowiska odbywa się poza nim.

Po jakimś czasie osobliwy projektor zostaje przysłonięty. ☁️🌕 Chmura wchodzi przed Księżyc, przyciemnia ekran, zabiera kawałek przedstawienia.

A widz?

Widz dalej siedzi i się gapi.

Zachwycony kosmosem, światłem, czasem, przeszłością, naturą percepcji i całym tym wielkim przedstawieniem istnienia.

I nawet nie zauważa komara, który właśnie rypie go po nodze. 🦟

Kurtyna.

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.