barnibrodaty

 

Light - Między deszczem a słońcem

Light

Między deszczem a słońcem

Las pachniał jak obietnica. Mokra ziemia, żywica, coś jeszcze — trudnego do nazwania, jak wspomnienie wakacji sprzed dwudziestu lat. Szedłem. Padało, nie padało, grzmiało gdzieś dalej, słońce wychodziło zza chmury i chowało się z powrotem jakby się nie mogło zdecydować.

A potem las się zmienił.

Nie wiem jak inaczej to opisać. Po prostu — zmienił się. Korony drzew zrobiły się gęstsze, zieleń ciemniejsza, a między pniami zaczęło coś migotać. Słońce przebiło się przez listowie i zawisło w centrum kadru jak gwiazda w środku lasu, jakby ktoś tu zostawił otwartą bramę do innego miejsca.
Zefirek. Taki małych, niewinny. I z liści spadły krople. Nie wszystkie naraz — każda osobno, w swoim czasie. I każda rozszczepiała światło inaczej. Las przez chwilę migotał jak coś żywego, jak coś co oddycha.

Stałem i patrzyłem. Aparat już miałem w ręku — 18mm, f8, 1/45, z ręki, bo nie ma czasu na statyw kiedy las robi coś takiego. Kliknąłem.
Po chwili było po wszystkim. Zefirek odszedł, krople spadły, słońce schowało się za chmurę. Las wrócił do bycia zwykłym lasem.
Ale przez chwilę — przez jedną chwilę — wyglądał jak miejsce, w którym można spotkać kogoś, kogo spotkać się nie powinno.

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.