
Ślimak pełznie środkiem parku,
A dom wisi mu na karku,
Wtem z okienka patrzy żona.
I wciąż woła niestrudzona:
„Pokaż rożki, pokaż rożki, Dam ci wełny na pończoszki!”.
Ślimak jęknął i oniemiał,
Tupnął nogą, której nie miał,
Po czym schował się w skorupie!
Nie przyjdę, mam cie w dupie.
Puścił bąka schował rogi
Aj waj jaki jest tu spokój błogi
