Gdy popielica rusza na nocny żer, to choćby wypić beczke bimbru i obdziabać całe jagnię - nie zaśniesz. Ten potwór, pojawił się na ziemi, bo sam diaboł miał go dość. Łacińska nazwa pochodzi od glilglania i odnosi się do smyrania ogonem po słodko śpiącym ciele wystającym za śpiwór.

Pod Kudriawyńskim Wierchem ten szatański pomiot rezydował w leśnej chacie. Leśniczy ze Stuposian upiera się przy stwierdzeniu, ze ten to właśnie mieszkaniec chaty zapruszył ogień. Popielica skończyła w popiele i tak oto krąg życia się domknął. Ja tam mu nie wierzę. Bo widzi mi się, że sam chate spalił i nie miał na kogo zwalić winy- poszło na szatańskie paskudztwo.
Czas pokazał, że plugastwo to rozmnożyło się niepomiernie i okrutnie rozleniwiło. Proszę nie dać się zwieść wielkim oczom tego potwora. Na fotografii widać zwisający koszmar, wyraźnie zażenowany swym flegmowatym zachowaniem. Tym razem pierzchnięcie się nie udało i oto fotografia gotowa.
Obok jestem ja, równie zdumiony kuriozalną sytuacją.
