
AE78 – Ja przed portalem. Brama do koszmaru, a może do nieznanego?
Stoję tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, i wpatruję się w ten obraz Beksińskiego "AE78". I, kurczę, czuję, jakbym stał tuż przed wejściem do jakiegoś pradawnego wymiaru, do którego nikt nie powinien mieć wstępu. To nie jest po prostu płótno, to jest monumentalny portal, który kusi i przeraża jednocześnie.
Ta brama, czy co to tam jest, wygląda jak żywa, organiczna konstrukcja. Jej "pnie" są poskręcane, pokryte jakimś dziwnym, wijącym się materiałem, niczym pnącza, które oplatają prastare drzewo. W górze, tuż nad nią, wisi jakaś tajemnicza kula, a całość korony stapia się z burzowymi, brązowymi chmurami, które zdają się ciskać gromami.
A w środku? Tam jest prawdziwa jazda! Olśniewający, niemalże lodowy błękit, pełen iskrzących się punktów, jakby to było wejście do kosmicznego tunelu, albo do krainy z czystej energii. Na dole widać delikatne schody, prowadzące do tego światła, ale jednocześnie wokół nich rozciąga się jakaś pajęczyna, lodowa struktura, która sprawia, że waham się, czy zrobić kolejny krok. Czy to zaproszenie, czy pułapka?
Jestem tam, gdzieś u podnóża tych schodów. Czuję ten chłód bijący od błękitu i ten ciężar burzowego nieba. Wiem, że to Beksiński, więc bezpiecznej drogi raczej nie ma. Ale ta ciekawość, ta pociągająca tajemnica tego, co znajduje się po drugiej stronie, jest silniejsza niż strach. Za bramą, po prawej, widzę jakieś wieżyczki, może to resztki jakiejś zapomnianej cywilizacji, która już przeszła przez ten portal.
Technika? Fenomenalna. Beksiński z maestrią operuje kontrastem między organicznymi, mrocznymi formami portalu a hipnotyzującym, jasnym błękitem jego wnętrza. Każda tekstura, każdy pęknięty detal, każde światło i cień sprawiają, że czuję się, jakbym mógł dotknąć tej materii.
To obraz Beksińskiego i dlatego wiem, że to nie jest bajka na dobranoc. Ale stojąc tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, przed tym gigantycznym płótnem, czuję, że ta wizja, choć niepokojąca, jest niesamowicie prawdziwa. To przypomnienie, że zawsze istnieje jakaś granica, jakiś portal, który kusi nas, by przekroczyć próg do nieznanego.
.
