
AB79 - Nevermore – Ja, w pustkowiu. Balon nadziei (albo zagłady) i wieczny "nigdy więcej".
Stoję tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, i patrzę na ten obraz Beksińskiego "AB79 – Nevermore". I, kurczę, czuję się, jakbym utknął w jakimś dziwacznym, pustynnym koszmarze. To nie jest po prostu płótno, to wizja samotności i beznadziei, która doskonale oddaje ten poeowski tytuł.
Widzę ten teren – niby zaspy śnieżne, niby piaszczyste wydmy, a na nich krwawe plamy. Co to jest? Krew? Rdza? Czy to ślady po jakiejś dawnej bitwie, czy po prostu kolory, które wybrał mistrz, żeby mi namieszać w głowie? A na tym wszystkim stoją te dwa dziwne stworzenia, smukłe jak charty, ale nieruchome jak posągi. Patrzą w dal, w kierunku tego gigantycznego, czerwonego balonu, który unosi się nad ich głowami.
Ten balon... wygląda jak gigantyczne, pulsujące serce, albo bomba zegarowa. Czy to nadzieja na ucieczkę z tego pustkowia, czy zwiastun kolejnej katastrofy? Jego czerwień kontrastuje z bladym, mglistym krajobrazem, a nad nim piętrzą się potężne, brunatne chmury, które wyglądają jak puszcza z piekieł. To wszystko krzyczy "Nevermore", "nigdy więcej", jak ten kruk u Poego.
Jestem tam, gdzieś na tym pustkowiu, może jestem jednym z tych stworzeń, a może obserwatorem tej sceny. Czuję ten chłód, tę beznadzieję, to wieczne oczekiwanie na coś, co nigdy nie nadejdzie. Beksiński potrafił genialnie oddać to poczucie osamotnienia w obliczu nieuchronnego.
Technika? Niesamowita. Te smugi i tekstury na ziemi, te warstwowe chmury, ta hipnotyzująca czerwień balonu – wszystko to tworzy przestrzeń, która jest jednocześnie pusta i pełna dramatyzmu. Beksiński, jak zawsze, bawi się światłem i cieniem, tworząc ten niepokojący, ale magnetyczny klimat.
To obraz Beksińskiego i dlatego wiem, że nie ma tu miejsca na happy end. Ale stojąc tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, przed tym gigantycznym płótnem, czuję, że ta wizja, choć przerażająca, jest niesamowicie prawdziwa. To przypomnienie o tym, co ludzkość robi, o tym, co nas gnębi, i o tym, że czasem jedyną odpowiedzią jest "nigdy więcej".
