barnibrodaty

 

 Zdzislaw Beksiński AA73

AA73 – Ja, pasażer Apokalipsy. Podróż przez czerwoną zagładę.

Stoję tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, i patrzę na ten obraz Beksińskiego "AA73". I, kurczę, czuję, jakbym sam siedział na grzbiecie tego cholernego stwora. To nie jest zwykła scena, to apokaliptyczna przejażdżka przez świat, który właśnie dostał mocno po tyłku.

Jestem tam, na tej dziwacznej, organicznej konstrukcji, która sunie na chudych, ale potężnych nogach. Na górze, razem ze mną, są te dwie postacie – jedna o żółtawej, czaszkopodobnej twarzy, druga w jaskrawoniebieskiej szacie, jakby wyrwana z jakiegoś surrealistycznego karnawału. Wyglądają, jakbyśmy byli ostatnimi pasażerami w tym piekle.

Całe tło jest w płomieniach! Czerwono-pomarańczowe niebo, jakby świat właśnie spłonął w ogniu. Pod nami las, który też zdaje się płonąć, albo jest po prostu cieniem tej czerwonej pożogi. I ten różowy ptak, który leci na pierwszym planie – czy to jest nadzieja, czy po prostu kolejny element tego dziwnego, koszmarnego krajobrazu? Nic u Beksińskiego nie jest oczywiste.

Technika? Tu znowu mistrzostwo. Te nasycone czerwienie, ten mrok, który pochłania resztę obrazu, i te detale na grzbiecie stwora – wszystko to sprawia, że czuję się, jakbym sam wdychał ten dym i czuł żar. Czysty, niepokojący realizm w nierealnym świecie.

To obraz Beksińskiego i dlatego wiem, że nie ma co szukać tu prostych odpowiedzi. Ale stojąc tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, przed tym gigantycznym płótnem, czuję, że ta podróż, nawet jeśli prowadzi przez piekło, jest fascynująca. To dowód na to, jak potężna może być wyobraźnia, która potrafi przekształcić strach w sztukę.

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.