barnibrodaty

 

 Zdzislaw Beksiński AA72

AA72 – Ja w otchłani Beksińskiego. Światło nadziei w cieniu grozy.

Stoję przed tym obrazem Beksińskiego w Muzeum w Zamku w Sanoku i czuję, jak zimny dreszcz przebiega mi po plecach. To "AA72", dzieło, które wciąga mnie w swoją mroczną, ale jednocześnie hipnotyzującą wizję. Jestem tu, w tej gigantycznej szczelinie, która rozcina świat na pół, a jej ściany zdają się być zbudowane z zastygłego koszmaru.

Widzę siebie – maleńką, samotną postać na dnie tej przepaści. Jestem tam, z maleńkim światełkiem w dłoni, próbując rozproszyć wszechogarniający mrok. Nieważne, czy to latarka, czy iskierka nadziei – ona tam jest, choć otoczona przez przytłaczającą, brunatną ciemność.

W górze, wzdłuż tych skalnych, czy może kostnych ścian, wyłaniają się z mroku jakieś potworne, amorficzne kształty. To nie są góry, to są twarze. Olbrzymie, zdeformowane oblicza, które zdają się patrzeć na mnie z góry, z tym samym beznadziejnym wyrazem, co ta świnia z mojego wcześniejszego zdjęcia. Wiem, że to tylko złudzenie, ale to jest właśnie magia Beksińskiego – zmusza cię do widzenia tego, co najbardziej przerażające, nawet tam, gdzie tego nie ma.

Kolory? Królują tu brązy, szarości, odcienie sepii, które tylko podkreślają to uczucie dławiącej klaustrofobii. Ten promień światła, który przecina obraz po przekątnej, jest jak ostatnia nić łącząca mnie z rzeczywistością, z zewnątrz. To jedyny kolorowy akcent w tym mrocznym świecie, i to jest właśnie to, co trzyma mnie przy tym obrazie.

To obraz Beksińskiego i dlatego wiem, że nie mam co liczyć na happy end. Ale stojąc tu, w Muzeum w Zamku w Sanoku, przed tym gigantycznym płótnem, czuję, że to światło na dole, ten maleńki punkt, to jestem ja. Może to tylko złudzenie, może to tylko próba oszukania grozy, ale to właśnie daje mi siłę, by patrzeć na to dalej. To świadectwo, że nawet w najbardziej beznadziejnej otchłani, gdzieś tam, tkwi iskierka życia, a może i nadziei.

 

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.