barnibrodaty

 

 

Sen nocy letniej [2023] Teatr Nowy w Poznaniu

Nie jestem pewien czy jestem gotów na tę podróż... 

Sen nocy letniej....
tak, klasyka w Teatrze Nowym.

Przyjąłbym, że to nie powinno się wydarzyć. Sięganie po tak mocno osadzone klasyki przez TN? A w sumie czemu nie?

No to siup. Zasiadłem na 5 aktów jednym cięgiem w fotelu. Dobrze, że nie trafiłem na stare pudernice w okolicy i było czym oddychać. Komfort widza widzki i osoby widzącej jest drogi, droga i drogo. No i się zadziało.

Sztuka poszła bardzo w stylu TN. Treść mocno nawiązujaca do absurdów współczesnej rzeczywistości. Linia fabularna sztuki prowadzona jasno, wyraźnie - nawet niezorientowana w sztuce osoba połapie się bezbłędnie o co chodzi. Śmieszność bardzo niewyraźnie balansuje na granicy dobrego smaku, absurdu. Bywało, że można było usłyszeć salwy śmiechu w chwilach odrażajacych lub innym razem po prostu zbędnych. To moje subiektywne zdanie. Jako nieznawca teatralny mam takie zdanie.

Trzeba dodać i niech to wyraźnie się wyświetli na ekranie - że Teatr błyszczy efektami wizualnymi i doborem muzycznym. Tam, gdzie oś czasu zaczęła zwalniać pojawiał się rytm, intensywne światło i przyszło mi się wiercić w krześle z zaciekawienia.

Czy było warto? Zdecydowanie tak. Czy pójdę na to jak na Toacę kilkukrotnie? Zdecydowanie nie.
Brakowało przerwy na rozprostowanie gnatów i zaczerpnięcia kawy. Za dużo było erotyki. Na pewien czas mam dość skór, lateksów i innych absurdów podbijających wyrazistość intymności. Tylko czy słusznie? To pytanie zostawiam osobom reżyserującym.

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.