barnibrodaty

 

2025 polski teatr tanca monolit

Im  dalej w las tym lepiej. 

- na tym można byłoby zakończyć tekst i dobranoc. 

Rainera Behra można było poznać już na Nocnych Stanach Kinetycznych, poznać jako człowieka niezwykle kontaktowego, pogodnego ale i umiejącego bardzo jasno wyrażać swoje koncepty i dość precyzyjnie je opisywać. Dość powiedzieć, że w 10 minut z gruty totalnych laików stworzył zespół, który przedstawił choreografię precyzyjnie i wprost nawiązującą do Chłopów Reymonta.  Wracając do Monolitu, takie właśnie wrażenie sprawia sztuka. Pełna metafor i bardzo precyzyjnie utkanych aluzji.
Monolit - wcale nie jest monolitem. Jest konceptem wielu scen, przedstawienia wielu emocji, wielu  rodzajów kontaktu, porozumienia i ich fiasko, To sztuka, w której jako nigdy dotąd wielką uwagę przykładałem do obserwowania detali aktorskiej gry. 

Sztuka stoi fenomenalnymi wystąpieniami solo i licznymi duetami. Kapitalnie się to ogląda - głównie dlatego, że można spokojnie skupić wzrok i w ogóle uwagę... na detalach właśnie. Dodam też, że praca artystów jest obłędna. Dopiero na wejściu na spektakl doczytałem znane mi słowo “Dakh”. Będzie z 10 lat kiedy ostatnio widziałem taniec do muzyki DakhaBrakha. Wtedy "Na Dobranich" w Bieszczadadach - ale to już temat na inną gawędę. Kilka fragmentów sztuki, bardzo intensywnie szarpnęło za moją sentymentalną strunę. I dobrze. Każdy w teatrze przeżywa swoje wyjątkowe chwile z własnych indywidualnych pobudek- super!. Ogólnie nie tylko DakhaBrakha i DakhDaughters ale i cała muzyka stanowiła fenomenalne tło spektaklu. Polski Teatr Tańsa to w ogóle miejsce, gdzie wyraźnie częściej niż w innych miejscach krążą mi po głowie myśli typu "gdzieś to juz słyszałem". Szczególnie ujęły mnie absolutnie nieszablonowe zmiany utworów. No bomba!. To chyba w teatrze o to chodzi - aby zaskakiwać. Jak już wspomniałem o tle spekaklu - tak, teraz kilka wylewnych pochlebstw o pracy oświetlenia. Koncept tego co było wyświetlane rzutnikami - to praca, która nadaje się do pokazania sama w sobie. Samo to tło było wystarczającym bodźcem do rozkmin, wniosków i konceptów. Już dawno się pogubiłem, ile treści przekazują autorzy, muzycy a ile oświetleniowcy. Wszystkie te warstwy dynamicznie się przenikają, uzupełniają a co w ogóle obłędne - pozostaja autonomicznymi narratorami. No bajka.

Może nie tyle sam spektakl, co sposób ekspresji Rainera uderzył mnie w czerep z pełnym impetem. I nie chodzi tu nawet o samą sztukę jako pracę zespołu ludzi. Uderzające jest to, że Rainer pokazał przestrzeń, energię, informacje, przestrzeń informacji, ich brak, nadmiar i przepływ w sposób absolutnie mi bliski.  

Przedstawienie ma bardzo ogólny, miałki i enigmatyczny opis. Przyznam, czytałem to kilkukrotnie, wrzuciłem do AI aby mi to przełożył “jak dla prostaka” i nadal nie załapałem tam ani cienia fabuły. I cóż … po obejrzeniu spektaklu stwierdzam ze opis jest fenomenalnie trafny i oddaje sedno przekazu tej sztuki. Co wiecej… długo myślałem co bym w tym całym Monolitowym ambarasie zmienił… i wyszło ze jedynie afisz. Sztuka pojawia się dwa razy … a chętnie poszedłbym jeszcze kilka razy.
Bo warto. 

Ja, Mądrecki | Polityka prywatności

@2025 - Blog chroniony prawem autorskim.